poniedziałek, 10 grudnia 2012

Rozdział trzydziesty pierwszy.


„Najchętniej zamknąłbym cię w klatce,
bo kocham na ciebie patrzeć.
Naprawdę na dużo mnie stać.”

Myslovitz ~ Dla Ciebie.

- Wziął jakieś psychotropy czy co? – kpił Bartman, patrząc w lusterko. – Wierci się na tym siedzeniu jak na rozżarzonym węglu.
Przekręciłam głowę w kierunku Kubiaka. Szatyn wyglądałby jak najsłodsze niemowlę, gdyby tylko nie wymachiwał artystycznie rękoma i kopał we wszystko, co popadnie.
- Może śni mu się coś okropnego – mruknęłam, odwracając się w stronę ukochanego.
Jak na zawołanie po całym samochodzie rozprzestrzeniło się wycie Michała.
- Nie tak mocno! Chcesz, żebym stracił to, czym cię zadowalam?
Zakryłam usta dłonią, byle zatamować śmiech, który aż prosił się o wydostanie z gardła na zewnątrz.
- O, rób tak dalej – kontynuował, tym razem mrucząc niczym kot. – Lubię, kiedy jesteś taka dzika i perwersyjna.
Zbyszek chrząknął znacząco, z dezaprobatą kręcąc głową.
- Trzeba będzie przejrzeć mu walizki i zabrać wszystkie niemoralne przedmioty. Naoglądał się tyle tych wyżeraczy mózgu, że aż śnią mu się akty miłosne.
- Wyżeracz to co najwyżej ten twój Red Bull, w tym wypadku wątroby. – zmrużyłam oczy w dwie cieniutkie kreski. – Czego się czepiasz? Nigdy nie śniły ci się sprzeczne z etyką rzeczy?
- Nie musiały, moja wyobraźnia została ograniczona. – wyszczerzył się łobuzersko. – Ty spełniłaś moje najśmielsze oczekiwania.
Nawet nie odpowiedziałam. Wolałam starać się zwalczyć wpływający na policzki ognistoczerwony rumieniec niż wdawać w ewidentnie erotyczną rozmowę z zielonookim.


Z nosem przyklejonym do szyby obserwowałam wszystko to, co żorskie. Mieszkańców poruszających się po ulicach, przepiękne budynki, przyciągający spojrzenia rynek. Wszystkie te aspekty, żywe i nieżywe, wywoływały niesamowitą aurę, którą dało się wyczuć po przejechaniu granicy miasta. Miasta, w które i ja miałam się teraz wkomponować.
- No nie. – wyjęczałam, widząc rzucający się w oczy plakat tutejszego klubu siatkarskiego. – Chcą mnie chyba uzależnić od twojej buźki. Nie dość, że mam ją na wyłączność, to i poza domem będzie mnie prześladowała.
- Nie przesadzaj, Natka, moja papierowa wersja oczu ci nie wypali – zachichotał, kierując się na dzielnicę Baranowice.
Po piętnastu minutach byliśmy na miejscu. Okolica wydawała się nadzwyczaj spokojna. Z pewnością domek, do którego się mamy wprowadzić, został wybudowany stosunkowo niedawno. Dało się to zauważyć po tym, że ulica, przy której stał, została zabudowana w całości budynkami o bardzo podobnym wyglądzie, a większość z nich nie cieszyła się jeszcze ulokowanymi w nich lokatorami.
- Jezusie Niebieski. – wychrypiał Misiek, kiedy wjechaliśmy na podjazd. – Czuję się, jakbym dopiero co wyszedł z kartonu.
- Może w pewnym sensie wyszedłeś. W końcu nikt oprócz ciebie nie wie, gdzie wyczyniałeś te harce, którymi dźwiękowo się z nami podzieliłeś.
- Nie bałamuć! – żywo przetarł oczy. – Gadałem przez sen?
- Gadałeś to mało powiedziane. Powiem tak – chyba już wiem, jakich słów i odgłosów się spodziewać, kiedy ugościsz Julkę.
- Nie bądź za mądry. – Kubiak rzucił w Zbyszka papierkiem od batonika, umiejscowionym między jego nogami. Wygramolił się z samochodu, bąkając jeszcze przez uchyloną szybę. – Bo to raczej ja tymczasowo będę zmuszony do wysłuchiwania twoich ekscesów sypialnianych.


Skrzyp otwieranych drzwi. Zapach nowych mebli, który przełomem wdarł się do naszych nozdrzy. Urokliwe zdjęcia to pikuś w porównaniu z prawdziwą kwintesencją owego mieszkania. Wszystko dopasowane, zakupione, wszystko dopięte na ostatni guzik. Od zawsze myślałam, że warszawski dom Bartmana był jakby żywcem ściągnięty z nieba, wyjęty z boskiej głowy. I po raz kolejny w swoim dwudziestokilkuletnim życiu pomyliłam się.
- Ilu architektów wnętrz zatrudniłeś? – wydukałam, obracając głową we wszystkie strony świata.
- Ani jednego. – odparł dumnie, obejmując mnie ramieniem. – To, co tu widzisz, zostało zaprojektowane tylko i wyłącznie z mojej inicjatywy.
- Chyba żartujesz – popatrzyłam na niego jak na paralityka. Jego stanowcze spojrzenie mówiło samo za siebie. – W takim razie zapytam cię o coś – jakie jeszcze zmysły i talenty posiadasz?
- Na pewno nie jest uzdolniony wokalnie – burknął Michał, targający do środka walizkę i wyrywającego się Bobka. – Cholerne psisko, wierci się o wiele lepiej niż najlepsza wiertarka.
Wypuścił spod pachy yorka, który machinalnie zacząć biegać po mieszkaniu, wykręcając piruety bądź figury geometryczne na panelach.
- Może to i pies, ale z pewnością kociokwik również go dotyka – zaśmiałam się.
- Chodź – Zbyszek stojący na schodach wyciągnął w moją stronę rękę.
Chwyciłam jego ogromną dłoń i pozwoliłam się prowadzić. Ciągnął mnie przez fioletowy korytarz aż do jednych mahoniowych drzwi. Pociągnął za klamkę i delikatnie wepchnął mnie do środka. Ogłupiałam. Ogłupiałam z radości. Łóżeczko, stoliczek do przewijania, miliony grzechotek, a nawet pieluchy, budowały typową, niemowlęcą atmosferę.
- Wiem, że już ci go pokazywałam, ale na żywo wygląda o wiele lepiej – wyszeptał mi do ucha.
- Zibi? – spojrzał na mnie wyczekująco.  – Jesteś najlepszy. We wszystkim.
Uśmiechnął się filuternie, muskając moje usta.
- Bartman! – wydarł się z pokoju obok Kubiak.
Niezwłocznie oboje udaliśmy się do położonego parę metrów dalej pomieszczenia, gdzie Misiek tworzył swoje własne symfonie. Tyle że zamiast instrumentów używał głosu.
- Co to ma być, do cholery?! – fuknął, naskakując na mebel przyprawiający go o białą gorączkę.
- No łóżko – odpowiedział z przekorą brunet.
- A nie zapomniałeś tak dodać do słowa łóżko pewnego przymiotnika, takiego na literkę w? Toć to cholerstwo jest wodne!
- I o to tyle krzyku? – westchnęłam, kręcąc głową z dezaprobatą. – Przecież takie łoża są wygodne.
- Wygodne to może i są, ale w innych aspektach niż odpoczynek zupełnie nieprzydatne!
- To znaczy? – zapytaliśmy jednocześnie.
- Mówiąc najprościej – z seksu nici.

Aby poczuć klimat jastrzębskiej hali, nie wystarczy pokrzyczeć do telewizora razem z kibicami. Tu trzeba być na żywo, wkomponować się w tę wspaniałą publikę, zdzierać gardło, płakać ze szczęścia lub rozpaczy, załamywać ręce bądź wymachiwać nimi z hiperbolicznej radości. Bo to właśnie wtedy stajesz się jedną z komórek, które budzą ten obiekt sportowy do życia.
Delecta to nie przeciwnik, do którego można było podejść na tak zwanym lajcie. Bydgoski zespół w najmniej oczekiwanym momencie potrafił zrobić niespodziankę. Jednak nie tym razem. Setki skutecznych podań, przyjęć i ataków pozwoliły Jastrzębianom wygrać to arcyważne spotkanie, mimo iż jeden punkt przewędrował na konto Delecty.
- Prosimy jeszcze nie wychodzić. Kapitan naszej drużyny przygotował coś w bonusie – zapowiedział spiker.
Cudem dopchałam się do Miśka, zaciągając go na stronę.
- To już dziś?!
Pokiwał jedynie głową, szczerząc się niemiłosiernie.
- I jak wygląda?
- Szczerze? Aż musiałem wyskoczyć do kibelka, jak go zobaczyłem. Mój pęcherz przez taką dawkę śmiechu domagał się natychmiastowego opróżnienia –odchrząknął, widząc moją marsową minę. – Oby wypaliło.
- A czemu miałoby nie wypalić?
- Bo nie próbował tego wcześniej. Nie wiadomo, czy linki wytrzymają to słoniowe cielsko.
- Chwila. Chcecie go przeciągnąć przez halę w powietrzu?! – spanikowałam.
- A jak inaczej rozumiesz słowa o przelocie przez jej szerokość?
Nie dane mi było odpowiedzieć. Reflektor został skierowany w prawy róg sufitu, gdzie na belce stał wciśnięty w strój drapieżnego ptaka Bartman. Rozłożył skrzydła i silnie odepchnął się od kawałka drewna. Odruchowo przymknęłam powieki. Do moich uszu nie dotarł jednak żaden huk o ziemię czy przeszywający powietrze krzyk. Zibi wylądował obok klubowych kolegów, czyniąc efektowny obrót przed postawieniem nóg na ziemi. Wrzawa opanowała całą publikę, a oklaski kierowane do Zbyszka odbijały się jak echo.
- Wszystko w porządku? – ściągnęłam z jego głowy element stroju.
- Oprócz tego, że w czasie lotu chyba połknąłem pióro i złożyłem jaja? W jak najlepszym – zaćwierkał, przywierając swoje ciepłe wargi do moich.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dalsze kręcenie biczy z piasku. ;)
Nie wiem, czy ten rozdział ma sens, pisałam go w środku nocy pod wpływem kofeiny, a nawet nie chcę mi się go poprawiać.
Dedykuję kindurkowi. :*
Myślę, że do końca grudnia zdążymy się pożegnać. Druga część tego opowiadania? Jeżeli będę miała siły i pomysły, to oczywiście. ;) Jednakże za szybko ona nie powstanie, o ile w ogóle. Po zakończeniu herosów będę zajmować się innymi opowiadaniami.
Do wszystkim blogerek, które zostawiają swoje adresy – przeczytam wasze blogi, musicie dać mi po prostu trochę czasu. :)

Tęsknię za sezonem 2010/11, tęsknię za tamtą Politechniką, tęsknię za Zbychniałem. :c


29 komentarzy:

  1. Ja chyba nie będe wnikać co śniło się Kubiemu, ale na pewno coś miłego ha ha. Natka i Zibi sobie trochę posłuchali. Bartman powinien projektantem wnętrz zostać:) ale niech wiecej nie lata bo sobie krzywde jeszcze zrobi;) pozdrawiam Angel:**

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej! Dedyk dla mnie! Dziękuję :* Czuję się zaszczycona! A rozdział bardzooo wciągający. Ma sens, jak najbardziej :) Chatę już mają, teraz pozostaje tylko czekać na dzidzię :)A Michałek, no cóż... On to jest rozbrajający :) Szkoda, że wkrótce koniec, ja będę Cię namawiała z całych sił, by powstała II część tego opowiadania, bardzo chciałabym by tak było :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kubiak mnie rozgromił ;D co za zboczeniec... :D a Zibi wiedział zza wczasu i temu kupił mu wodne łóżko xd koniec już coraz bliżej... mi się to nie podoba :( ale tak! pisz część drugą! chce, chce, chce <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Głosuję ZA częścią drugą! :)
    Ale wodne łóżko to przegięcie. Chociaż... Jak się bardzo chce, albo nie wie, że się nie da, to wszystko się DA! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kubiak jak każdy facet miewa sny erotyczne, ale nie wszyscy dołączają efekty dźwiękowe i mówią przez sen w obecności swoich przyjaciół ;) Tekst o tym, że na łóżku wodnym nie ma co liczyć na nic więcej poza spaniem mnie rozwalił. Coś czuje, że Zbyszek zrobił to specjalnie :D Nie dziwie się, że Natalia lekko mówiąc zaczęła wariować w pokoju dla dziecka bo sama tak mam przy tych malusich ciuszkach itp, a w ciąży to ja nie jestem :) Jestem jak najbardziej za powstaniem drugiej części przygód, ale dobrze by było żeby to był perspektywa czasowa oddalona o parę lat ;)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział super! :D Kubiak tylko o seksie :p niewyżyty :D hehe Chciałabym zobaczyć Bartmana - ptaka :D śmiałam się na samą myśl :D Pozdrawiam! :) Czekam na kolejne i nie chcę końca! :) Kontynuuj! :* :)

    OdpowiedzUsuń
  7. hahaha wątek Kubiaka mnie rozwalił :D
    Rozdział naprawdę ciekawy, czekam niecierpliwie na następny :)
    http://setball-for-hope.blogspot.com zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawet nie wiesz, ile przyjemności po ciężkim dniu pracy przyniosło mi przeczytanie tego rozdziału. :) Uśmiech z twarzy nie chciał w ogóle zniknąć. :) Ale do rzeczy!
    Niezmiernie miło jest czytać o Natalii i Zbyszku, tak szczęśliwych, tak radosnych, tak w sobie zakochanych... :) Achhh... :) Nie dziwi mnie w ogóle reakcja Natki na urządzony przez Zbysia pokój dziecięcy, bo sama byłabym w letargu. :) teraz tylko czekać na maludę. :) W ogóle nasz zielonooki posiada niezwykłe talenty! Samemu zaprojektować dom i to jeszcze tak, że kopara wszystkim opada ze zdziwienia? Szacun Panie Bartman! :)
    Łóżko wodne? Fajna sprawa! Kubiak zamiast się cieszyć, że przyjaciel o nim pomyślał i kupił mu wyrko, to jeszcze narzeka, że nie będzie mógł na nim przeżywać erotycznych ekscesów. :P Nieładnie Panie Kubiak, nieładnie. ;) A te dźwięki wydawane przez sen? - Bezcenne. ;)
    Oczywiście, że jestem za tym, by powstała druga część! :) Aż już mnie ciekawi jakie będzie w przyszłości to małe Bartmaniątko. :)

    buziaki i do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  9. zakochańce dwa! :) uśmiech sam wchodzi na usta. i ja jestem za drugą częścią opowiadania :)

    nieobecność usprawiedliwiam na blogu! pojawiła się trójeczka na all-against-us.blogspot.com więc zapraszam gorąco do lektury!

    OdpowiedzUsuń
  10. o ile przyjemniej czyta się tą historię, jesli sa razem a nie kręcą wokół siebie. takie bezsensowne kręcenie się jest dziwne. Misiu, biedny kochany! jedź po Julkę i wywieź do siebie bo nam niedługo zwiędniesz z tej miłości! Zbychu w stroju jastrzębia? poproszę! :) pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Hahahaha wodne łóżko :D Michałek już się martwi, że nici z seksu ;d Ale kochany Miśku, żeby był seks musi być kobieta, więc zabieraj dupsko i jedź po Julię ;)
    Fajnie tak poczytać o szczęściu Zbyszka i Natalii ;) Naprawdę bardzo się cieszę, że wszystko się im układa ;) Nie mogę się doczekać kiedy ich maluszek przyjdzie na świat ;* Mam nadzieję, że oczy odziedziczy po swoim tatusiu ;p
    Jestem jak najbardziej za, abyś pisała drugą część tej opowieści ;) Wierzę, że dasz radę i nas uszczęśliwisz ;)
    Pozdrawiam gorąco, Kinga ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Misiek najlepszy! <3 No i koniec... :) Uwielbiam. Nic więcej nie mogę napisać, bo co? Ąz nawet głupio mi wystawiać taki koszmarny komentarz... -,-

    No to jeszcze zapraszam na matchballforlove.blogspot.com, bo pojawił się 22 rozdział ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Po primo uwielbiam erotyczne sny nasze narodowego Dzika, po drugo mózg mi dziwnie nie pracuje i tyle, co mogę stwierdzić. Czekam z niecierpliwością, jak zawsze, na następny ! :) Zapraszam na rozdział 14. Rozstanie i powrót - na http://badz-moim-ksieciem.blogspot.com/ Z nadzieją oczekuję, że przypadnie do gustu i nie bedę musiała się palić ze wstydu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na nadzieję trzecią na http://instynkt-samozachowawczy.blogspot.com/ :)

      Usuń
  15. Matkoo... ♥ Kocham to opowiadanie. Błagam, kontynuuj ♥
    Hahaha na te sny Kubiaka miałam identyczną reakcję jak Natalia - zakryłam ręką usta by nie wybuchnąć śmiechem :D
    Co do łóżka wodnego Kubiaka - no cóż, dla chcącego nic trudnego :) Zibi chciał sobie po prostu odpuścić dziwnych dźwięków z jego sypialni :P

    Pozdrawiam ! ;*
    Anonimowa ;3

    OdpowiedzUsuń
  16. Że co? Koniec? Nie pozwalam!

    Michał mnie rozgromił, tak się śmiałam, że nie wiem.
    Chciałabym zobaczyć Zbyszka przelatującego gdziekolwiek. Fajnie musiało to wyglądać:)

    Drugi na spalone-fotografie.blogspot.com , zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zbyszek i Michał przyjaciele forever, przynajmniej w opowiadaniu. Kubiak zapewnia Bartmanom rozrywkę i dobry humor. Chciałabym na żywo usłyszeć te jego sny :D Natalia musi być bardzo szczęśliwa. Nowy, piękny dom, ukochany mężczyzna u boku, i dziecko, które już niedługo przyjdzie na świat. Rzeczywiście, tej historii potrzebna jest kontynuacja :) Chciałabym wiedzieć, co się u nich dzieje :)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pojawił się siódmy rozdział na when-the-sun-goes-downstairs.blogspot.com, serdecznie zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. kto by pomyślał, że z Kubiaka taki erotoman? zawsze to Zibi uchodził za "tego niegrzecznego", a tu proszę, jaka perwersja! ;D a sam Zbigniew oczywiście nie spuszcza z tonu u musi być takim cholernym "panem idealnym"! no przepraszam Cię bardzo, ale ja chcę takiego faceta! o! co to wszystko mi poda jak na tacy, żebym tylko była szczęśliwa :) Zibi w stroju ptaka? nie wiem zupełnie dlaczego ale skojarzyło mi się od razu z tym żółtym ptakiem z Ulicy Sezamkowej! to dopiero byłby hit! pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem ciekawa co się im urodzi :)
    U mnie nowy http://you-and-me13.blogspot.com/2012/12/13lepsze-niz-zeby-daa-mi-w-twarz-choc.html

    OdpowiedzUsuń
  21. Chatkę mają, czekamy na dzidziusia :) Kubiak mnie tu rozwala na łopatki ! Ale z niego "niegrzeczny misiek" , myślałam że to Bartman uchodzi za takiego, a tu proszę ! Niespodzianka :)
    Jeżeli możesz i chcesz, to jak najbardziej pisz II część :) Wiernych czytelników masz, którzy Ci dodają siły i otuchy, więc czego jeszcze brakuje ?
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej, na matchballforlove.blogspot.com pojawił się rozdział świąteczny, zapraszam c:

    OdpowiedzUsuń
  23. czwórka na http://all-against-us.blogspot.com zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nowość na http://i-do-not-know-what-i-want.blogspot.com
    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kubiakowi ewidentnie kobiety brakuje :D Musi się chłopak ogarnąć i wrócić po Julkę, bo inaczej nie będzie dobrze ;p Bartmany zakochańce, jak milutko się o nich czyta :D
    Druga część? Ja jestem jak najbardziej za ;)
    Pozdrawiam i czekam na kolejny, nulka :*

    OdpowiedzUsuń
  26. 'Gwiazdka z nieba' na greens-art-handmade.blogspot.com, serdecznie zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Trzeci rozdział na spalone-fotografie.blogspot.com, serdecznie zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Fantazje miłosne Michała wyżarły mi mózg. Erotomani everywhere. Amen ;D

    OdpowiedzUsuń